Reality Dream

21.04.2008 :: 22:14 Komentuj (2)

Dałam sobie nowe życie. Nowy start, by móc pogodzić się z tym, co leży na dnie mego serca.
Zżerała mnie zazdrość o brata.
Zazdrość i zdrada, którą zasiał jeden człowiek.
Wciąż i wciąż zastanawiałam się, gdzie leży problem. Ognisko zapalne było w tym człowieku a ludzie wokół niego zostali już dawno wchłonięci do jego kolektywu, tworząc kolejne przerzuty. Wreszcie dotarłam do samego jądra informacji DNA i zaczęłam powolne leczenie. Leczenie zakończyło się sukcesem. Zalegająca martwa tkanka została dziś pożarta przez fagocyty, a organizm zaczął odtwarzać brakujące komórki.


Wybaczam i zapominam o wszystkim braciszku. Nie przeczytasz tego, ale ważne, że ja wiem.

Dietetyka Agik

22.04.2008 :: 19:58 Komentuj (2)

Właśnie obejrzałam Chirurgów. O`Malley przekonał Mirande do urodzenia dziecka. Sheppard uratował życie męża Mirandy, oczyszczając mu mózg z krwi. Izzy przespała się Alexem, bo się wreszcie odważyła, ale w sumie to było zazdrosna o niego. A Meredith Grey przeżyła, wyciągając bombę, która tkwiła w klatce piersiowej jakiegoś amatora drugiej wojny światowej. Jednak żeby było śmieszniej bomba i tak wybuchła i zdezintegrowała 2 saperów.
Ciekawe jak to jest z tym przeczuciem, że dziś coś się stanie... tym czymś, co zmieni diametralnie nasze życie.

Dziś raczej przypominam Meredith Grey. Co prawda nie miałam do czynienia z bombą, ale nie mam siły, by zabrać się za to co powinnam... i to pieprzone przeczucie.

Na szczęście mam tych swoich porąbańców. Wielką Trójcę i Sylwusię. Co prawda to ja robie za Yang, ale jestem jak Meredith.

Dietetyka Agik odc 2

24.04.2008 :: 23:25 Komentuj (1)

Każdy plecie swój własny sznur, który albo go z czymś wiąże albo pomaga we wspinaczce przez życie. Czasami zaciska się wokół naszej szyi i zamiast nas ratować jeszcze nas dusi. Zaciska się z różnych powodów. Ale najgorsze jest to, kiedy:
"Znów obca mi osoba wkłada sznur na szyję.
Już znam mą przyszłość znam tez wyrok mój.
Zawisnę jak każdy, który się sprzeciwił
przynajmniej wiem, że stoczyłem słuszny bój."

"..przy życiu trzyma mnie, że jestem ostatni. Systemu był to ostatni ruch. Ostatni desperacki ruch. Ostatni ruch"

Gumex ja też wierzę w to, że mam tu cel. Muszę się sporo nauczyć. Muszę tak sporo zrozumieć. Boję się, że za mało mam czasu. Na większość pytań znam odpowiedź. Na każdą akcję mam zawsze dwa wyjścia: nie lub tak. Nigdy nie wiem. Zawsze nie wiem potem wraca i każe znów odpowiedzieć sobie: tak czy nie.
Taki mój second life syndrom.

Na zakończenie mamy ambicje z Wielką Trójcą i Sylwusią j... A.
Pani A. przeszła pani dzisiaj samą siebie.


Zbawienie - Opeth

30.04.2008 :: 00:18 Komentuj (3)

"Chodź ze mną, nigdy nie odejdziesz
Poczekaj, a zobaczysz swą uwolnioną duszę
Opowiedz mi o swym sercu w potrzebie
Gdy będę topić cię w morzu"

I nic tylko strzelić się w ryj. Moje ograniczony organizm ma limity. Pieprzone limfocyty nie potrafią sobie poradzić z jakimś dziwnym tworem, które i tak prędzej czy później zakończy swój żywot. Co to jest? Staphylococcus auerus?

"Wszystko już skończone
Zapomniałem po co mi to było
Ustępuję
Niknąc w mroku
Dni odpoczynku
Czekając na nową chorobę
Czekam na właściwy moment
Zamknięty w niepoczytalności"

Dziwne jak ludzie sobie nagle o mnie przypominają. Tylko po co? bo nuda zagląda do dupy czy może za dużo mają czasu i nie wiedzą co z nim zrobić.

"To zawsze pali w środku
Krążenie w dół nigdy się nie kończy"

Obojętność. Tak łatwo było po prostu spojrzeć w tył i odejść. Uciec ze strachu.

A dziś nie czuję nic. Wszystko się skończyło. Tak jak obiecałeś Gabryjelu.

"Zbawienie
Zrzucone na mnie
Zbawienie
Śmieje się ze mnie"

Refleksje

04.05.2008 :: 21:34 Komentuj (3)

Oglądając wczoraj dwa filmy, nie przypuszczałam, że trafię na filmy z półki: refleksja, czyli Bridge to Terabithia i niespodziewanie a może spodziewanie Into the Wild. O ile na pierwszym cała nasza trójka ryczała, bo jedna z głównych dziecięcych bohaterek się utopiła. I wszystko by było normalne, bo tak bywa w prawdziwym życiu, to jednak nie do końca... Ta dziewczyna miała wspaniała wyobraźnię, była wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju, spontaniczna i ekstremalna... dlatego to takie dramatyczne, gdy odchodzi właśnie taka osoba. Osoba, którą nikt nie zastąpi, która wniosła w życie ten płomień. Ten żar... i nadzieję. Zanim zginęła, zmieniła wielu osobom życie w różny sposób i to na dobre. Zbudowała most pomiędzy innymi, nawet jeśli na początku wydawało się to niemożliwe.
Into the Wild. Młody chłopak kończy colegge i ucieka z domu, a właściwie wyrusza na wyprawę. Spotyka mnóstwo ludzi. Pomaga im, słucha, cytuje Tołstoja i innych ważnych dla niego pisarzy. Ma głęboki kodeks moralny. Wymyśla sobie nowe imię Alexander Supertramp. Porzuca wszystko co ma do tej pory: pieniądze, samochód,nazwisko i imię, rodzinę - której tak na prawdę nigdy nie miał. Porzuca wszystko od czego jest zależny. Porzuca społeczeństwo. Ekstremista, idealista. Alaska to jest jego cel. Tam wszystko zaczyna się w nim zmieniać. Wie, że tak na prawdę ucieka przed swoim ojcem -geniuszem i matką - karierowiczką. Nie potrafi zrozumieć, dlaczego tak niewinni i inteligentni ludzie jak jego rodzice, potrafili wszystko zniszczyć, a zwłaszcza zatruć życie jemu i jego siostrze. Szuka odpowiedzi na pytania, a zwłaszcza na jedno :czym jest szczęście?
Dostaje na nie odpowiedź.

Ja też dostałam odpowiedź na wiele pytań. Może teraz jestem melancholijna, ale przynajmniej wiem, że jestem sobą. Nie obawiam się i nie staram się chronić siebie za wszelka cenę. Ważne, że mogę się tym dzielić.

Wyzwolenie

17.05.2008 :: 11:27 Komentuj (4)

Zdecydowałam się odstawić zbroję, tarczę i mój miecz. Jest ciężko. Zawsze walczyłam . Pamiętam jak zobaczyłam pierwszą krew. Przestraszyłam się, nie chciałam. To było dla mnie trudne. A dziś nie chce walczyć. Choć nic innego nie potrafię.

"Oddałaś miecz, to konieczne teraz, byś poznała słabość i cierpienie, jak odzyskasz siłę, byś rozumiała walcząc..."

Miecz to tylko narzędzie. Słabe narzędzie. Wykute w metalu.

Jam jest mieczem, me ramiona tarczą, a zbroją moje skrzydła.

Ok dość już mistycznego rozważania. Zbliża mi sie koniec roku na dietetyce. Czas wziąć się w garść i pokazać, że wciąż mnie na to stać. Stać mnie na to co moje. Mając na karbie dwie ścieżki, może być problematycznie. Ale to znaczy też 2 razy więcej sił, 2 razy więcej możliwości, 2 razy więcej wszystkiego.

"Widzę świat, czuję luz
Którędy iść ? Parapet
Rozumiem, że świat pędzi na "bujanym koniu czasu"
Rozumiem ten wers, ten w deszczu"
Pearl jam - Release

Niesymetryczny zapis wszystkiego co jest w mojej..

19.05.2008 :: 08:40 Komentuj (3)

głowie.

Tym razem mam ochotę dać się ponieść. Nic się dla mnie nie liczy teraz. Nie mogę się skoncentrować na niczym. Jestem nadpobudliwa, podekscytowana wszystkim i niczym. Nie panuję nad tym co mówię i co robię. W ciągu minuty przewijają mi się setki wspomnień.
Mam ochotę na flanele i jabola. Mam ochote wskoczyć na scenę i drzeć ryja: "Once upon a time I could control myself".
A szczególnie mam największą ochotę na prawdę. Chcę zobaczyć te wszystkie miny, ich rozdziabione usta. Ich strach w oczach przed prawdą. Chce usłyszeć jak proszą mnie i przekupują, żebym tylko siedziała cicho. A ja nie będę cicha będę tak głośna, bardzo głośna.

"Nazywaj rzeczy po imieniu Mała. Będziesz wiedzieć kto kłamie a kto mówi prawdę."
Jak złapie zajawkę to kiedyś skończy się wasze sielankowe życie i powiem wam prawdę. I jak cytostatyki nieszczące nowotwór i wszystko co jest biologiczne tak i prawda was zniszczy a zarazem wyzwoli. Selekcja slabszych komórek.

Przez cały ten pieprzony czas, widzę was.

Ale wiecie co? :P Nie dam się ponieść bo wy tego chcecie a nie ja.

Crying in the rain - A-ha

24.05.2008 :: 13:41 Komentuj (2)

Uczucie zadowolenia z siebie.
Uczucie robienia rzeczy bez żadnego zastrzeżenia.
Spokój.

Wszystkie te zdarzenia zawróciły mnie i znów mam 16 lat.
Wykonuję zadania z precyzją 30 latki i z upartością 7 latki z podstawówki.
Boże, ja wróciłam!
Niech jeszcze zejdzie mi ten rudy kolor z włosów.

Znowu stwierdzą, że gram lub że się zmieniłam. A ja będę wiedzieć, że wróciłam.
Kto wie, może to Twoja zasługa, Sara.

Wiem jeszcze jedno, chcę już mieszkać z Pluszem i Ramziem.
Wszystko się zmieniło, w domu i w życiu, a ja już nie mogę usiedzieć na miejscu, chcę iść dalej.

Once upon a time!

28.05.2008 :: 23:03 Komentuj (5)

Może czasami jest ciężko. Tak ciężko, że chce się płakać, krzyczeć i rzygać jednocześnie... ale ja się tym nie przejmuję. Nie przegram pod koniec mety, nie poddam się na końcu biegu... bo jestem sobą.

Wymowne:P

Czy wygrałam? czy przegrałam?

04.06.2008 :: 18:21 Komentuj (1)

Dla tej pani wydaję się, że przegrałam i będę przegrywać. Wiem, że miałam rację i stało za mną wielu murem.
Pani prof. A.to do Ciebie kieruje moje słowa:
1. Szantaż o wyrzuceniu mnie ze szkoły, był nie na miejscu.
2. Szantaż o rozwiązaniu kierunku dietetyki, był nie ma miejscu.
3. Doprowadzenie do płaczu Karoliny, był nie na miejscu.
4. Nie wyjaśnienie sprawy i uciekanie się do nadinterpretacji słownej, był nie na miejscu.
5. Nie branie pod uwagi próśb przewodniczących, było nie na miejscu.
6. Robienie z siebie ofiary, było nie na miejscu.
7. Straszenie mnie i Karoliny forum pedagogicznym, było nie na miejscu.
8. Szantaż emocjonalny, był nie na miejscu.
9. Zmuszenie mnie pod presja napisania słów na kartce: "Jestem głupia i zrobiłam głupotę. Przepraszam.", było nie na miejscu.
10. Rzucenie mi kartki, było nie na miejscu.
11. Kazanie mi dopisania na kartce "... w tej szkole.", był nie na miejscu.
12. Powołanie się na pani chorą matkę, było nie na miejscu.
13. Powołanie się na swoje problemy w przeszłości, było nie na miejscu.
14. Stwierdzenie, że powinnam iść do psychologa i się leczyć, było nie ma miejscu.
15. Brak reakcji na wulgarne zachowanie jednej z uczennic starszych do mnie i niecenzuralnych przezwisk, był nie na miejscu.

Pani profesor do dziś jeszcze szanowałam panią tylko za jedno, za zmysł organizacji.
Zachowała się pani nie pedagogicznie, nieprofesjonalnie po 25 latach wykonywanego zawodu nauczyciela na studium dietetyki.
Moje obawy i przypuszczenia, które powiedziałam pani w zaufaniu, nie miały na celu nikogo skrzywdzić a raczej wyjaśnić sprawę dotyczącą pani zachowania do nas i do uczennicy A.K. oraz ustępstw w sprawie zaliczeń tejże osoby.

Ja myślę, że wygrałam.
Nie sztuką jest poświęcić miliony. Sztuką jest powiedzieć pas i uratować miliony za cenę swojej godności, honoru czy też przekonań.

Zastrzelić kogoś bezcenne.

07.06.2008 :: 14:55 Komentuj (1)

Wczoraj po męczącym tygodniu i przygodach z prof. A., czyli Super Patisonem, zrelaksowałam się zakupami z Pluszem:* i bieganiem po lesie z markerami na kulki. Krótko mówiąc byłam na paintballu.

Już na miejscu zwiedziliśmy teren naszych działań wojennych. Mnóstwo okopów i zajebistych bunkrów. Jednak okazało się, że należał do wojska i przegnali nas dalej w las.:D Następny teren był typowo urbanistyczny. Fundamenty starych budynków zarastały trawy, krzewy i inne chwasty.
Leśniczy i Tomek dali nam szmaciane moro na przebranie, kaski i oczywiście markery czyli spluwy na kulki. Podzieliliśmy się na grupy i dawaj na wojnę. Już na samym początku dostał ktoś ode mnie kulką. Nie wiem ile czasu minęło, kiedy tak wzajemnie się wyżynaliśmy, zmieniając oczywiście miejsce startu. Potem przyszedł czas na bitwę w lesie. Tomek nam znów wszystko objaśnił i pokazał gdzie najlepiej możemy się zakraść. Komarów latało miliony i cięły niemiłosiernie. Niestety dość szybko mnie zdjęli na polu walki, zaraz po Pluszaczku:*. W sumie się zastanawiałam czy by nie zakończyć zabawy, bo kulki się zniknęły:p a na kolejną 100 nie chciałam naciągać Plusza. Wracając do samochodu Tomek mnie zawołał i powiedział: Aa masz tu następną 100 za ładny uśmiech:D. Oczywiście Baryła pomylił markery i zabrał mój pusty:P Pobiegłam na miejsce startu i się ukryłam za drzewami. Słyszałam, że ktoś się skrada z tyłu i osunęłam się na ziemię. Uniknęłam headshoota. Rozpryski z kulek były wszędzie, ale żadna nie mogła mnie dosięgnąć. Matiemu skończył się zapas, więc widziałam jak schodzi. Marcina zestrzeliłam. Nio i zdradził moją pozycję:P i trzeba było się poddać:P
Stwierdzili, że wariat ze mnie.
Potem jeszcze jedna rundka na urbanie i się skończyło.

Wracając do domu ścigaliśmy się od Pasternika samochodami. Marcin jechał z Artkiem, Matim i Najziomszym a my z bratem Plusza, Baryłą, Bryndzlem i Pluszem.
Darliśmy sie jak głupi, pokazując kto tu rządzi. Ale akcja przed estakadą zmiażdżyła system. Brat Plusza jechał innym pasem niż na estakadę. I to była sekunda zmiany. 3 pasy, zjazd na lewo i wszyscy już myśleli, że uderzymy w róg bariery. Mogliśmy stracić życie, lecz jednak znów udało się przeżyć.
Każdy myślał, że dostanie zawału serca, a ja pomyślałam, o kurcze ten gość to zrobił.

Ogólnie piątek należał do udanych dni. Znów mam więcej siły na wszystko. Jeszcze do zaliczenia dietetyki zostały mi BHP, dietetyka dzieci i kliniczny.:D Dam radę:D

14.06.2008 :: 10:40 Komentuj (3)

Jestem na 2 roku dietetyki:D Dream Team udało się!! Jesteśmy dalej. Koniec z Super Patisonem!
yeeeess!

Co poza tym szykuję się na wesele, na które średnio chce mi się iść. Nie wiem dlaczego, ale mam awersje do tej reszty rodziny. Nie mam ochoty słyszeć tekstów w stylu: kiedy za mąż wychodzisz?, kiedy wesele?, kiedy dzieci?.

Dzieci sreci, wesele sresele. Mam to w dupie szeroko pojętej czy ja będę mieć ślub czy nie. Pawciu nie idzie...


Wolę pograć w ro:P

19.06.2008 :: 12:22 Komentuj (3)

Sny coraz bliżej oddają to co prawdziwe. Obrazy niczyje. Obrazy dawnych ludzi.
Kto by się spodziewał, że czysta zazdrość chłopca sprawi taki zamęt.
Kto by się spodziewał, że przyszła matka o dobrym sercu, zmieni się w potwora o bezdusznym sercu.

Jestem bliżej. A zarazem ponad tym.

take my hand, not my picture...

24.06.2008 :: 16:45 Komentuj (2)

Wszystko wraca do normy.
Stare powraca,starzy znajomi.
Może to ja się nie starzeje.
Ciągle chcę chłonąć.
Sztruks sie wyciera,tak jak i wspomnienia.
Jednak nie stare tradycje, nie stare przyzwyczajenia.

Nigdy więcej komercji i świata bez wartości.
Nigdy więcej zaburzonej rzeczywistości.
Może to zbyt dużo jak na tą chwilę.
Jednak dalej będę i zamierzam być sobą.

Hej pojedź ze mną tam by zobaczyć wschód słońca.
Dla ludzi takich jak oni tylko złoto się liczy.
Nie wiem gdzie to dalej będzie zmierzać.
Być może dla nich przegram, wiedząc że właśnie wygrałam.
o tak!

Nigdy więcej komercji i świata bez wartości.
Nigdy więcej zaburzonej rzeczywistości.
Może to zbyt dużo jak na tą chwilę.
Jednak dalej będę i zamierzam być sobą.
Być może pewnego dnia przegram,wiedząc że właśnie wygrałam.
(A może powiem wam że was nienawidzę.)

So who are You?

01.07.2008 :: 13:12 Komentuj (0)

Mam więcej myśli, niżbym chciała. Szymek niedawno mi powiedział: Aga jesteś w porzo, ale za dużo czasami myślisz.
Mam swój czas by się wyciszyć. Zrobić to co robi się zwykle samemu.
Karol stwierdził kiedyś: Jesteś zajebiście patetyczna prawie jak Joanna d`Arc.
Kiedyś ktoś powiedział: Mam nadzieję, że nas nigdy nie poświęcisz, że nigdy to tego nie dojdzie.
Tak bardzo wszystko korci, żeby z tego skorzystać. Ale to by znaczyło, że powtórzy się ta sama historia jak z wieloma innymi. Zresztą nigdy nie lubiłam iść na łatwiznę.
Odpowiedziałam wtedy: Nie wiem być może jeśli zbyt będę chciała osiągnąć ten cel... jednak nie za wszelką cenę. Ja Was nie poświęcę. Pogodzę to wszystko...
Zapomniałam wtedy dodać, że to wy mnie poświęcicie. Szkoda, że z taką łatwością.
Ktoś kto był przyjacielem, teraz jest po innej stronie.

Czyżby kończyła mi się wiara w ludzi?
Kocham ich wszystkich na swój sposób. Mam nadzieje, że się zmienią. Ale wiara słabnie.

Są wakacje, nie potrafię się cieszyć z nich. Wakacje sugerują mi porażkę. Porażkę celu, zmęczenie, śmierć, dziwne wydarzenia jak w telenoweli tylko bez dobrego zakończenia.
Tutaj nikt nie utracił pamięci i nikt też nie odzyskał zdrowego rozsądku. Tu przegrani nie idą siną dal.
Jedyne co można powiedzieć to zacytować Merlina: Zapominamy cię Maab.

06.07.2008 :: 15:21 Komentuj (1)

Wróciłam z Caernu Gruzów. Pierwszy raz od dłuższego czasu znowu wierzę. Wierzę w Was!
Śmiejący się i szalejący Calmal. Procent nadzwyczaj elokwentny i patrzący z uśmiechniętymi oczami. Plusz o wiele dojrzalszy niż zwykle. Muzyk pomimo problemów i pomimo tego, że jest naszą maskotką to i tak dla mnie dużo znaczy. Jest moim bratem.
Słowa Sebcia do mnie: Aga Ty jesteś dla mnie jak siostra. Znamy się już od chuja czasu, 15 lat. Ramzes taki kochany wilkołaczek. I Pawciu:)

Bałam się, że wszystkie wydarzenia, że to Was rozniesie. Myślałam, że pomyliłam się i że jedno moje słowo już nie wystarczy żeby to wskrzesić.
Rezultat jest prosty. Warto było.


Skakaliśmy, graliśmy w jungla. To wszystko było takie jak kiedyś. ŻYJEMY!

Bądź cierpliwy i nie martw się.

18.07.2008 :: 00:42 Komentuj (0)

Nie będę walczyć w bezsensownej wojnie.
Nie będę wracać i wznawiać zemsty.
Nie będę podążać za śmiercią i jego przyjaciółmi.

Zadaliście mi pytanie czy chce wracać. Przecież tu jest chleb i wiele atrakcji.
Chcę wrócić.

Prosiłam Was o pomoc.
Powiedzieliście: Nie bój się.

Kto pierwszy.
..raczej oni...

Higher love

24.07.2008 :: 23:24 Komentuj (3)

Na hey-you kiedyś używałam tego tytułu do kilku notek.

Moved, lifted higher
Moved, my souls on fire
Moved, by a higher love

Jo ostatnio mnie spytała, skąd wiem:D. Ja po prostu wiedziałam.
Tak samo teraz wiem, że postępuje dobrze. Ryzykuje co prawda, ale bez ryzyka nie ma o co walczyć.

Heaven bound on the wings of love
Theres so much that you can rise above

Wierzę i to mi wystarczy.
Po prostu wierzę.

I surrender heart and soul
Sacrificed to a higher goal

Moved, moved by a higher love
By a higher love

Born Stubborn

09.08.2008 :: 19:10 Komentuj (4)

Dochodzę do zatrważających wniosków.

Można podejść do każdej jednostki, ale nie do grupy.
Jednostki są indywidualne, co jednocześnie daje niezły rezultat, a z kolei nie da się ich połączyć w grupy.
Można wykorzystać zdolności i wady danej jednostki, by zyskać odpowiedni filar, czyli umiejscowić ją w danym miejscu w tej całej układance.
Każda z nich działa jak szwajcarski zegarek. W grupie nie działają w ogóle.

Jaki z tego wniosek?
Albo dowódca gdzieś popełnił błąd. Albo coś przeoczył.
Albo nie używa się do budowy domu materiałów, które pomimo swego doświadczenia są w gruncie rzeczy przeżarte przez rdze czy sękate.

Jak na razie nasuwa się tylko jedno. Obserwacja. Zmiana planów. Poszukiwanie innych.
Praca nad sobą. Walka ze swoim własnym kalectwem.

-------------------------------------------------------------
10.08.08 Słowacja z łosiami:P
25.08.08 Alea iacta est

Human step

17.08.2008 :: 13:29 Komentuj (1)

Wróciłam z wyprawy. Ze Słowacji.
Nieważne co tam robiliśmy wszyscy.
Ważne, że było wesoło i mogłam w ciszy rozważyć pewne sprawy.

Koniec z wracaniem i trzymaniem się kurczowo przeszłości.
Może i mam do czego wracać, ale nie chcę. Tamci ani nie zatrzymali mnie ani nie przyszli po mnie. Nie nauczyli mnie żyć samodzielnie i sięgać po to w co wierzę. Mając nadzieje, że oni kiedyś zabiorą mnie, nie traktowałam niczego na poważnie tutaj. Tak naprawdę nie żyłam jak człowiek. Byłam widmem tamtych czasów.

Stand alone complex

Nie boję się. Nie mam czego.
Stałam się niezrównoważona i silniejsza niż kilkanaście setek lat temu.
Wrócę i nie muszę znać już prawdy. Nie muszę odzyskać tożsamości, bo już odzyskałam świadomość.

Dziękuję Ci, Biały smoku. Wątpię by ktokolwiek zrozumiał to co Ty już wiesz.
... i już nie potrzebuję tego, by inni to rozumieli.

solid state society

25.08.2008 :: 01:07 Komentuj (2)

Jednak 25 nadejdzie za rok. Na pewno będzie bardziej przemyślany niż teraz.
Zabieram się za to co konieczne i za to co powinnam już dawno zrobić.
Wykorzystać wszystkie możliwości.
Wykorzystać całą swoją wiedzę i umiejętności jakie posiadam, żeby zrobić to, co chciałam. Jedynie dla siebie.
Nie zastanawiać się a działać. Nie analizować, bo podjęta decyzja czeka na realizacje.
Znaleźć lukę w wartościach i w psychice i ją załatać.
Nie użalać się nad sobą.
Spojrzeć prosto przed siebie a nie za sobą.


Tamci już nie wrócą. Strateg już nie wróci. A dowódce trącał pies. Cieszę się...

Cieszę się, bo postawiłam na nowych.I oni zaczęli wreszcie żyć. Radzą sobie. Są niezwykli w swoim dotychczasowym życiu. Pomimo zmięcia i połamania, są jeszcze bardziej niewyobrażalni... (%.P.K.P.)

Jadę do Żar 25-27.08.
Szykuję się jak zwykle rozmowa z rodzicami. Za 2 lata wszystko sie zmieni. A za kolejne 2 będę już o krok do swego zwycięstwa życiowego.
Trzeba wreszcie schować ten infantylizm w dupę.

Remedium

30.08.2008 :: 20:06 Komentuj (4)

Czasami się zastanawiam czy się minęłam z powołaniem. Jednak szybko pada odpowiedź: nie.
Nie chciałam być typowym lekarzem.
Chcę być o wiele lepszym lekarzem, który na dłuższą metę pozwoli przywrócić siły i postawi na nogi.
Pomimo położnictwa czy dietetyki nie zmienię tego co już jest stało. Nie cofnę tego. Nie wrócę jej życia.
Dlatego od samego początku było już jasne, że nie dam rady na położnictwie.
Dietetyka. Cel pośredni czy udowodnienie sił, żebym mogła uwierzyć w siebie.
Odpowiedź: Tak.

Wybrałam muzykę. Chcę leczyć ludzi muzyką. Tekstami. Tworzeniem. Zapisem. Konstruowaniem.

Ten rok to pokaże.

Ja się pogodziłam. Ale nie mogę się pogodzić z tym, że mój tata się nie pogodził. W gruncie rzeczy powoduję to, że nie potrafię się z tym pogodzić.
Trudne. Ciężkie. Niesamowicie boli.

Poznać siebie by nie bać się ,stojąc na krawędzi.

02.09.2008 :: 22:55 Komentuj (0)

Zaczęło się.
Jak zwykle brak organizacji na dietetyce. Brak nauczycieli. Rozwiązanie pierwszego roku dietetyki. Kończymy wydział dietetyki i zamykamy.
Krakowskie szpitale nie lubią dietetyków.
Rydygier zwolnił wszystkich, bo po co im. :P Na Kopernika UJ pomiata dietetykami, bo oczywiście on nie jest odpowiedzialny za edukowanie przyszłych dietetyków. Tylko metaboliczna wie jak bardzo są istotni. Prokocim - dziecięcy potrzebuje ich.

"Polska, mieszkam w Polsce. Mieszkam w Polsce. Mieszkam tu tu tu tu!!!"

Dziś już doszłam do momentu swojego ograniczenia.
Nie umiem docenić wiedzy jaka posiadam. Teraz to zmienię.
Technik czy mgr? Będę mieć wiedzę. Dietetyk czy Akustyk? Jedno i drugie.
W swoim czasie, w swoim własnym zakresie.

Tekst dzisiejszego dnia: " Nie przejmujcie się co mogą wam powiedzieć panie dietetyczki. Mogą krzyczeć na was, ale nie bierzcie sobie do serca. Mogą mieć zły dzień. A i uważajcie żeby się nie popatrzeć krzywo na nie, bo niektóre tego nie lubią."
Nie ma to jak dobry życzliwy człowiek.

No to atakuję Internę CM-UJ.

Lunaticsoul

06.09.2008 :: 13:40 Komentuj (1)

Czasami myślę że oszalałam.
Lunaticsoul.
Jak nie przegiąć w jedną czy w drugą stronę. Okazuje się, że można też w trzecią.

Prawdy poszukuję i niczego więcej. Nie będę za nikogo walczyć, ani za nikogo się starać. Nie będę patrzyć wstecz czy oni tam są jeszcze. Pomimo tego, że dla mnie będzie trudne. Nie będę wymierzać kary za nikogo. Wolna wola to wasz dar.

Lunaticsoul.
Potrzebuję czasu i szybko podejmować decyzje. Dokonać szybkiej analizy by nie zrobić błędu.

Pozwolę wam odejść. Wybrać. Nawet gdybyście się mieli wzajemnie pozabijać.
Mam już swój priorytet.


Dietetyka

08.09.2008 :: 22:21 Komentuj (1)

"Pochlebia mi fakt, że dzielicie się ze mną swoimi refleksjami i odczuciami.
Zawsze wiedziałam, że dobrzy ludzie tak właśnie odczują radość z pomagania innym, bądźcie takie zawsze.
Interna jest ciężkim oddziałem, ale ja też bardzo go lubiłam i pracowałam w nim wiele lat. Cieszę się, że napisałaś. Ja zmieniłam całkowicie charakter pracy, jestem bardzo zadowolona, bo też mam kontakt z pacjentem, choć pediatrycznym. Pomimo, że nie współpracujemy, myślę o Was często. O Tobie i Agnieszce zawsze miałam dobre zdanie .... i widzę, że się nie pomyliłam.
Pamiętajcie, że w życiu spotkacie różnych ludzi, także tych, których nie polubicie, z różnych powodów, ale najważniejsze jest to, jakie wy jesteście.Pozdrówcie grupę ode mnie i trzymajcie się ciepło !!!
aha, uczcie się pilnie - bo uczycie się dla siebie
Napiszcie jeszcze
całuję Was
ela"


Kurcze i aż się chce dalej to robić. Po prostu od tak, pomimo że nie przynosi to żadnej bajeranckiej kasy.

Jednak kiedyś powiedziałam sobie, że osiągnę to tak by żadnego z nich nie poświęcać. Muzyka i człowiek.

13.09.2008 :: 00:19 Komentuj (0)

Kolejna wspałniała jesień.
Może już nie tak pełna zmian jak kiedyś.
Tyle oczekiwań od każdego.
I żadnej reakcji na cokolwiek.
NIE MA W WAS ŻADNYCH ZMIAN!

Czasami tylko patrzę...
i jeszcze rozważam.
Myślę, że muszę z tąd odejść.


Tu w parku nad czarna wodą nigdy nic się nie zmienia...

Twoim mężem jest....

21.09.2008 :: 21:21 Komentuj (3)

Zaczęło się... Życie od daty do daty.
Już mija wrzesień. Całkiem zimny i deszczowy.
Śmierć kosi na oddziale pacjentów.
Nawet nie mam kiedy się z nimi pożegnać.
Ciekawe jak pójdzie operacja pani H.?

"Nic nie jest takie jak się wydaję"
"Nieważne kim byłam wczoraj, co robiłam wczoraj. Ważne kim jestem teraz i co robię teraz."
"Nie bierz na siebie całego cierpienia. Ono nie jest twoim udziałem."
"Harmonia z własnym ja. Kiedy ją odnajdziesz, będziesz wiedzieć."
"... to nie jest ten, o którym tak mówią."

Singing lalalalalalale`.. don`t panic:D

26.09.2008 :: 22:58 Komentuj (1)

Coldplay Coldplay. :P
Kiedy wydali swoją pierwszą płytę i ich single pojawiły się w radiowej Trójce, stwierdziłam: Kolejny angielski zespół z kradzioną składnią rytmu, niedostrojoną gitarą i wątłym głosem.

Urzekli mnie tylko jednym utworem. Mianowice - Trouble.

Jednak to się zmieniło. A musiało minąć koło 4 lat.
Poza tym to kolejny zespół, który nie uległ degradacji komercjalizmu.
Choćby tekst z pewnego wywiadu:

– Z jednej strony miałem Noela Gallaghera, a z drugiej Bono, i myślałem „Co ja tutaj robię?” – mówi Martin. – Przecież ja do nich nie pasuję. Nie mam żadnej historii. Zaraz po koncercie w Glastonbury pojechałem do domu rodziców i dostałem burę za to, że nie schowałem mleka do lodówki. A kiedy ojciec zobaczył moją twarz na okładce „Q”, powiedział tylko:„Dobrze, że dbaliśmy o twoje zęby, chłopcze”.


Zaczynam dostrzegać wszelakie barwy. Harmonia, której tak potrzebowałam została wreszcie wywalczona w nieswojej wojnie.
Od jakiegoś czasu uwielbiam robić to, czego się boję.

The final truth

26.10.2008 :: 14:43 Komentuj (0)

Przekraczanie własnych granic. Rozszerzone źrenice pod wpływem ...i nie tylko...
Czy warto sięgnąć po gwiazdę, by móc odczuć jej lodowaty blask?
Zawsze.
Lepiej spłonąć niż się wypalić.
Lepiej odejść niż trwać w beznadziei.
Lepiej oberwać za prawdę niż ukrywać się za flagą kłamstw.

Przestać istnieć czy przestać żyć?
...(znam odpowiedź)

Niczego od was wszystkich nie wymagam. Niczego nie oczekuję.
Przekroczyłam swoją granicę. Mnie już tu nie ma.

Nieliczni poszli za mną a ja poszłam za nielicznymi.

Czekamy na nasz świt.... ja i mój Smok ... Dowódco.
A tym czasem..
Dobranoc


14.11.2008 :: 19:49 Komentuj (7)

V I B to ważna postać jest
codziennie jej włos pobudza moją treść...
żołądkową!!
Nawija bez przyczyny
w imię dietetyki
ale te nawyki...
to już dobrze znamy
o mleku dziś gadamy
ale nie z kartonu
tu już bez pardonu
taa tak tak
na oddział dobrze znany
po faktach juz wracamy
by zobaczyć ją...

Dorota Dorota tak na nią wołają
jej krzywy daszek sterczy
aż ręce opadają
Dorota Dorota
czystości tu brak
jeśli chcesz zapytać
to mixem w twarz

Dorota Dorota tak na nią wołają
jej mundur z plamą świeci
gdy z ASPENEM przyjeżdzają
Dorota Dorota Dorota to ta
która pcha dziś wózek
standard mixem w twarz

Menu: Główna | O mnie | Księga
Archiwum: 2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień

Linki: Teneniel

Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.